poniedziałek, 31 stycznia 2011

Uwalniacz przynęt spinningowych.

Autorem artykułu jest Marcin Małoszyc

 Nie wyobrażam sobie nie mieć go ze sobą podczas wypadów spinningowych. Uratował tyle moich ulubionych przynęt, że będę mu wdzięczny do końca swoich wędkarskich dni.Świetna miejscówka, woda wlecze się nie dając poznać, co ukrywa na dnie. Puszczam wobler pod pas trzcin, czuję, że schodzi głębiej, czuję jego tyrkanie na szczytówce. Nagle jest, zacinam, wędką gnie się w parabolę i….kolejny zaczep. Wabik z serii Executor, w kolorze płoci, został na dnie, kilkanaście złotych polskich również. Tego dnia zerwałem jeszcze kilka Meppsów, straty oceniam na kilkadziesiąt złotych – a przecież mogło do tego nie dojść, gdybym odpowiednio wcześniej wyposażył się w uwalniacz. Następnego dnia bez cienia zastanowienia zamawiam gadżet ze strony importera.
Chciałbym Wam po krótce przedstawić jak to ustrojstwo się prezentuje, w jaki sposób z niego korzystać oraz czego się ustrzegać by wykorzystać jego efektywność w 100%. Zaczynamy od początku. Na rynku na dzień dzisiejszy tylko dwa uwalniacze cieszą się sporym powodzeniem – polski Grom oraz kanadyjski Snagaway . Różnią się innym patentem na uwalnianie przynęty. Grom łapie tylko za krętlik, Snagaway również za wabiki. Mnie do gustu przypadł ten drugi, i to ten chciałem Wam zaprezentować. Zestaw składa się z linki o długości 20 metrów, plastikowej obudowy i szpuli oraz metalowego uwalniacza.
Linkę nawijamy na plastikową szpulę, zabezpieczając odpowiednim węzłem. Szczególnie łowiący z łodzi na głębokich zbiornikach powinni zadbać o to by żyłka była przywiązana do szpuli. Łowiący na rzekach mogą sobie ten zabieg darować.Węzeł łączący element metalowy z linką musi być odpowiednio wytrzymały. Proponuję zastosować popularny węzeł spinningowy 3 końce. Trzyma mocno i pewnie. Element metalowy składa się z dwóch części – gniazda oraz zapadki, pełniącej rolę chwytaka.
Podczas montowania linki na zapadce zwróćcie uwagę by nie przechodziła ona pod gniazdem tylko opierała się na jego krawędziach, w innym przypadku uwalniacz nie będzie mógł zacisnąć się na przynęcie (przy pierwszym montażu strzeliłem taką gafę, jakież było moje zdziwienie dlaczego uwalniacz nie łapie wabika). Nacięcie w kształcie litery U służy do przewlekania żyłki, po to, by znalazła się ona w środku gniazda, dzięki temu możemy zsunąć uwalniacz do miejsca zaczepu. Kąt padania kija to tafli wody około 70-ciu stopni. Czym mniejszy ten kąt tym trudniej będzie uwalniaczowi zsunąć się w dół. Nie bez znaczenia jest również odległość, uwalniacz traci na swojej efektywności w miarę zwiększania się dystansu między wędkarzem a zaczepionym wabikiem. Do 5 metrów odległości, przynęty można uwolnić bez większych problemów, powyżej tej odległości pojawiają się problemy z zsunięciem się uwalniacza po żyłce, zwiększa  się kąt między żyłką a wędką, występują większe siły tarcia na żyłce oraz opór wody. Wędkując z łodzi na zbiornikach problem jest jakby ominięty, zawsze możemy podpłynąć pod miejsce zaczepu i spuścić uwalniacz w dół. Na rzekach lub zbiornikach gdzie wędkujemy z brzegu efektywność uwalniacza jest już ograniczona, mimo to nie przekreśla to jego zastosowania w moim wędkowaniu. Zawsze mam go w plecaku i prawie zawsze, choć raz ląduje w wodzie. Jako ciekawostkę dodam, że udało mi się kiedyś odczepić przynętę z …drzewa. Podrzucając woblera pod linię brzegową niefortunnie trafiłem w gałęzie, pozostało rwać lub spróbować zastosować uwalniacz. Trochę podskoków i ciętego języka pod nosem przyniosło skutek, wobler wrócił bez większych uszkodzeń do pudełka. Błędnym jest myślenie, że uwalniacze niszczą przynęty – mnie nie zdarzyło się by w sposób drastyczny naruszyć korpus czy lakier woblera. W przypadku przynęt gumowych uwalniacz może je uszkodzić wtedy, kiedy złapie za wabika, przy złapaniu krętlika - gumę wyciągniemy bez naruszonego korpusu. Z obrotówkami jest podobnie, może dojść do wykrzywienia drutu, na którym jest montowana paletka jednakże w przypadku złapania za krętlik obrotówka jest nienaruszona. Po stokroć wolę odzyskać naruszoną gumę lub wirówkę czy nawet zniszczoną doszczętnie jakąkolwiek przynętę niż zostawiać „złom” w wodzie. Dla przykładu, dany odcinek rzeki odwiedza miesięcznie 100-tu spinningistów, niech każdy z nich zerwie w tym czasie tylko jedną przynętę – zobaczcie ile dziadostwa zostawiamy. O kasie nie wspominając.Kiedyś stosowałem przypony o mniejszej wytrzymałości niż wytrzymałość linki głównej (jak rwać to przypon lub węzeł).  Miałem kilka takich przypadków, że pękał przypon podczas szarpania się z uwalniaczem (uwalniacz łapał wtedy tylko za krętlik). Proponuję stosowanie przyponów o wytrzymałości 7 lub 10 kg , wówczas jest pewność że wabik złapany za krętlik będzie pewnie wyciągnięty na powierzchnię.
To tyle, co chciałbym Wam zaprezentować. W internecie znajdziecie sprzedawcę na Polskę tego wynalazku, produkt oryginalnie zapakowany importowany z USA. Cena nie odstrasza, w moim przypadku zwrócił się podczas jednego wypadu. Nie wyobrażam sobie nie mieć go ze sobą podczas wypadów spinningowych. Człowiek się przyzwyczaja tak samo jak do okularów polaryzacyjnych – to po prostu trzeba mieć w swoim arsenale.

http://rybazycia.blogspot.com
Artykuł pochodzi z serwisu http://artelis.pl/

Szczupak - Kaczodzioby Drapieżnik

Autorem artykułu jest Marcin  Małoszyc.

Najpopularniejszy drapieżnik naszych wód. Postrach podwodnych głębin. Legenda wędkarskich opowieści. Ulubiony cel wędkarskich wypraw. Szczupak.Szczupak  jest najbardziej znaną drapieżną rybą śródlądową. Głowa z szeroko  rozwieralnym pyskiem, uzbrojonym w silne, uzębione szczęki, przypomina  łeb krokodyla. Zęby, wymieniające się od czasu do czasu, skierowane są  do wewnątrz, co zapobiega wymknięciu się ofiary z pyska drapieżnika.  Szybkie skoki do ofiary ułatwia atakującemu szczupakowi tylne osadzenie  płetwy grzbietowej. Zielone ubarwienie ciała, z żółtymi plamami, pozwala  maskować się wśród roślinności podwodnej, gdzie szczupak znajduje  zarówno kryjówkę, jak i dostateczną ilość pożywienia. Młode drapieżniki  są szczuplejsze i jaskrawiej ubarwione. Z wiekiem ciało ich staje się  bardziej krępe, zwłaszcza u samic. Szczupaka spotyka się nie tylko w  wodach słodkich, ale także w zatokowych wodach przybrzeżnych Europy (z  wyjątkiem rejonów południowych), w rzekach wpadających do Morza  Aralskiego i w wodach śródlądowych Ameryki Północnej. Bytuje przeważnie  samotnie i prowadzi osiadły tryb życia. Zamieszkuje przede wszystkim  wody wolno płynące lub stojące. Bardzo rzadko podejmuje dalsze wędrówki  ze swego stałego stanowiska. Przeciętnie osiąga długość 1 m i ciężar  10-15 kg, ale nieraz, na przykład na Syberii, jego ciężar dochodzi do 65  kg. Wzrost szczupaka jest bardzo szybki; większe sztuki osiągają w  ciągu roku duże przyrosty wagowe, przy czym szybciej rosną i dłużej żyją  samice. Okres rozrodu przypada na przedwiośnie i wczesną wiosnę, od  lutego do kwietnia, w zależności od temperatury wody. Samica składa od  kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy ziarn ikry (zależnie od wielkości  osobniczej) na zalanej roślinności, zawsze tuż przy brzegu. Do  intensywnych połowów wędkarskich nie wystarcza samozarybienie  szczupakiem z tarła naturalnego; dlatego więc wody takie zarybia się  dodatkowo wylęgiem lub kilkutygodniowym narybkiem szczupaka (długości  5-8 cm) z ośrodków zarybieniowych. Jeśli rzekę, w której występuje  szczupak, przegrodzi się zaporą, pogłowie szczupaka w nowo powstałym  zbiorniku gwałtownie wzrasta. Dzieje się tak dzięki wspaniałym warunkom  dla naturalnego tarła i wzrostu narybku, jakimi odznaczają się świeżo  zalane łąki i pola. Po kilku latach, gdy zalana roślinność zgnije bądź  zostanie zamulona przez wahania wody w zbiorniku, pogłowie szczupaka  zdecydowanie zmaleje. Szczupak jako ryba bardzo szybko rosnąca jest  chętnie wprowadzany do wód, w których przedtem nie występował.  Aklimatyzowano go na przykład w Hiszpanii, gdzie uzyskuje doskonałe  przyrosty. Szczupak zaczyna pobierać pokarm w bardzo szybkim czasie po  wykluciu się z jaja. Najpierw żywi się planktonem, później wylęgiem i  narybkiem różnych ryb, nie gardząc własnym gatunkiem. Tam, gdzie wespół  ze szczupakiem występują płoć i okoń, te ostatnie dwa gatunki mają  największy udział w pokarmie tego drapieżnika (50-70 %). Zbadano, że na 1  kg przyrostu wagi ciała szczupak zjada 4- 6 kg małych, w większości  mało cennych gatunków ryb. Żerować nie przestaje również w zimie, wtedy  jednak w pokarmie przeważają ryby cenniejszych gatunków. W rzekach i  jeziorach zamieszkałych przez ryby łososiowate szczupak nie jest  pożądanym gatunkiem, może bowiem wyniszczyć duże ilości pstrąga czy  palii. Często drapieżnik ten porywa się na zdobycz niewiele od niego  mniejszą; znajdowano nieraz dwa szczupaki tej samej wielkości, z których  jeden usiłował pożreć drugiego. Omawiany gatunek daje wędkarzom wiele  możliwości atrakcyjnych połowów. Najlepszą porą wędkowania są ranne  godziny w chłodne, jesienne dni. O tej porze roku zaczynają się  wytwarzać u szczupaków nowe produkty płciowe, pobudzając ryby, zwłaszcza  samice, do intensywnego żerowania. W Kanadzie, USA, Finlandii i kilku  innych krajach praktykowane są zimowe połowy szczupaków spod  zamarzniętej powierzchni dużych rzek i jezior, zwłaszcza w słoneczne,  mroźne dni. Za najbardziej sportową metodę połowu uznawane jest  spinningowanie. Jest to bowiem wędkowanie czynne: nie czeka się na  szczupaka w miejscu, lecz szuka go na różnych stanowiskach. Używa się tu  dobrej jakości solidnego wędziska, kołowrotka o nieruchomej szpuli z  dostatecznym zapasem żyłki, zakończonej zwykle  metalowym przyponem. Najpopularniejsze przynęty spinningowe na szczupaki  to błystki obrotowe, woblery a także wszelkiego rodzaju przynęty  gumowe.

http://rybazycia.blogspot.com
Artykuł pochodzi z serwisu http://artelis.pl/

Okoń Nasz Po-Wsze- Dni

Autorem artykułu jest Marcin  Małoszyc
 
Najczęściej łowiony drapieżnik naszych wód. Wszystkożerna ryba, o której nie można powiedzieć że nie weźmie na jakąś przynętę. Garbus, Pasiak - czyli po prostu Okoń nasz powszedni.
Pasiak,  garbus czyli okoń, chyba każdy  z nas spotkał się z tą przepięknie  wybarwioną rybą, chyba każdy zaczynał od niego przygodę ze spinningiem,  chyba każdemu było dane poczuć siłę i charakter tej jakże popularnej  zdobyczy. Okoń jest jedną z najpopularniejszych ryb w naszych wodach,  więc zastanówmy się chwilę nad przyczynami tej popularności. Po  pierwsze występuje prawie wszędzie od małych stawików prze glinianki,  jeziora, zbiorniki zaporowe po rzeki i to zarówno te duże jak i małe  dziurki. Dodatkowo adoptuje się do prawie każdego środowiska wodnego.  Żyje zarówno w ciepłych zamulonych zbiornikach jak i w rwących górskich  potokach z krystalicznie czystą i zimna wodą czy też w przybrzeżnej  strefie morskiej ze słona wodą.. Po  drugie możemy go łowić cały rok. Okoń nie ma okresu ochronnego i do  tego dobrze żeruje o każdej porze. Wiosną, gdy inne drapieżniki są pod  ochroną spinningiści uganiają się za okoniami, latem pada łupem  wędkujących urlopowiczów a zimą, kiedy nie sposób dobrać się do innych  ryb okoń świetnie bierze z pod lodu. Po  trzecie można go poławiać różnymi metodami. Okonie padają zdobyczą  wędkujących metodą spławikową i gruntową, jak już pisałem łowi się go  też na lodzie, ale najczęściej świadomie jest celem spinningistów.O spinningu chciałbym trochę tutaj napisać. Zaryzykuje tutaj  stwierdzenie, że okoń jest rybą dość łatwą do złowienia, ale tylko jeśli  chodzi o osobniki małe i średnie dlatego też  okoń dla niejednego  adepta sztuki spinningowej bywa pierwszym samodzielnie złowiony trofeum. Duże  dorodne garbusy to już godny przeciwnik, którego trudno spotkać na  swojej drodze a świadome i regularne łowienie sztuk w granicach 40 cm  jest domeną naprawdę niewielu wędkarzy. Najbardziej skuteczną metodą na  okonia jest boczny trok ale nie o tym chciałbym pisać.Dobra  teraz trochę o moich sposobach na okonia. Wstyd się przyznać, że choć  wymądrzam się tu na jego temat to dość rzadko jest celem moich wypraw  spinningowych. Głównie uganiam się za pasiakami wiosną kiedy inne  drapieżniki są pod ochroną, często jest dla mnie przyłowem przy połowie  szczupak czy sandacz . Tym nie mniej kilka pasiastych rybek już w życiu  złowiłem, co pozwala mi podzielić się z Wami pewnymi spostrzeżeniami.    Wydaje mi się, że jeżeli poszukujemy dużej sztuki (35cm i więcej) to  możemy sobie odpuścić boczny trok. Tą metodą,  przynajmniej ja nie  złowiłem nigdy sztuki większej niż 30cm mimo iż próbowałem czasami  przeciągać po dnie nieco większe od paprochów twistery. Dla mnie połów  okoni to jigownie i to niekoniecznie małymi przynętami tzw paprochami  wieszanymi na mikro główkach. Wędzisko jakiego należało by użyć powinni  być raczej długie i delikatne ale ja nie trzymam się sztywno tej zasady i  zamiast  typowej okoniowej wklejanki łowię spinningiem o c.w. do 18g i  akcji szczytowej. Do tego raczej niewielki kołowrotek z cienką   plecionką lub żyłką. Na końcu linki obowiązkowo zakładam wolfram gdyż  trzeba się liczyć z możliwością ataku szczupaka.. Dla  mnie przynętą nr1 na okonie jest guma. Najczęściej używam kopyt i  twisterów wielkości 5-7 cm zbrojonych na główkach o gramaturze od 4 do  7g w zależności od głębokości łowiska. Ta wielkość przynęty gwarantuje  nam że nie będzie jej atakować okoniowi młodzież bo przecież nie chcemy  kuć małych okonków ale naszym celem są większe osobniki tego walecznego  gatunku .Gumy prowadzę  skokami po dnie trzymając wędkę uniesioną do  góry. Bardzo ważnym jest aby mieć ciągły kontakt z przynętą dlatego  podbijam ją z nadgarstka po czym podczas opadania bardzo wolno kręcę  kołowrotkiem. Zapobiega to wybrzuszaniu się linki, przez co lepiej  czujemy branie na kiju. Takie powolne zwijanie podczas opadu ma jeszcze  jedną zaletę a mianowicie spowalnia ten opad dając czas rybie na  podpłynięcie i zainteresowanie się przynętą. Gdy przynęta opadnie na dno  można ją podbijać od razu bądź też przeciągnąć  jednym lub dwoma  obrotami kołowrotka po dnie zbiornika. Wzburzany podczas takiego  przeciągania obłok z osadów dennych może też sprowokować pasiaka do  ataku na naszą przynętę. Jeszcze słowo o zbrojeniu gum w główki jigowe.  Jako że okoń płynie za swoją ofiarą i atakuje ją do tyłu staram się  zbroić gumy w nieco większe haki tak aby kolanko znajdowało się nie w  korpusie gumy ale na wysokości mniej więcej 1/3 ogonka. Takie zbrojenie  powoduje że łatwiej nam jest zaciąć ryby, szczególnie te,  które tylko  podgryzają przynętę  Brania możemy się spodziewać w zasadzie w każdej  chwili, podczas opadania gumy i podnoszenia jej do góry gdy okoniowi  upatrzona  zdobycz ucieka z przed nosa.<br />Hol  okonia może nam dostarczyć dużych emocji ponieważ ryba ta jest  niezwykle silna  i waleczna a z kilogramową sztuką będziemy mieli na  pewno więcej roboty niż z przedstawicielami innych drapieżnych gatunków  tej wielkości.. Okoń  to ryba stadna w stadzie żyje i poluje. Wiele razy się o tym  przekonałem, gdy łowiąc jednego pasiaka posyłałem przynętę w to samo  miejsce i po chwili meldował się drugi a czasem trzeci i więcej.  Pamiętam jak 10 lat temu nad jeziorem Plusznym zlokalizowałem stado  okoni to po zacięciu jednego dziesiątki innych wyrywały mu gumę z pyska  podczas holu a że woda była tam bardzo przejrzysta mogłem to wszystko  obserwować z łodzi.. Tak  więc moja rada jeżeli złowisz jedną sztukę to poluj w pobliżu bo jest  szansa że natkniesz się na następną. Duży okoń to już jednak samotnik,   ma swój teren który patroluje więc jeśli złowimy życiową sztukę to  raczej nie oczekujmy że obok będzie stał drugi takich samych rozmiarów. Gdzie  szukać okoni? Chciało by się powiedzieć że wszędzie bo prawie w każdej  części zbiornika możemy się na niego natknąć. Tak prawdę mówiąc to  wytypować miejsce przebywania okoni każdy musi sobie sam bo według mnie  nic tak nie cieszy wędkarza jak rozpracowanie łowiska i zdobywanie  doświadczeń na kolejnych wyprawach. Z moich obserwacji wynika i nie będę  tu pewnie odkrywczy że okoń lubi się zapuszczać na blaty na których  przebywa drobnica ale jeszcze częściej możemy go spotkać na spadach  które prowadzą z tych blatów na głęboką wodę. Tytuł  tego artykułu jest dwuznaczny, bo choć okoń jest tak powszedni że może  go łowić każdy i wszędzie  to dużych przedstawicieli tego gatunku  z  roku na rok drastycznie ubywa z naszych wód. Wynika to poniekąd z jego  popularności i powolnego wzrostu. Okoń rosną bardzo wolno i dopiero w  7-8 roku życie osiągają długość 25cm. Często popularne garbusy nie są w  stanie dorosnąć do tego wymiaru gdyż kończą żywot wywleczone z wody na  bocznym troku. Pamiętajmy że jeśli chcemy mieć możliwość zmierzenia się z  dużym okoniem musi on mieć szanse  dorośnięcia do odpowiednich  rozmiarów. Darujmy więc życie małym okonkom,  aby mogły podrosnąć i  cieszyć nas emocjonującym holem dużej sztuki. Swego czasu była też  przeprowadzona krucjata przeciwko  okoniowi przez „poprawiaczy natury”.  Pamiętam jak dziś te brednie powtarzane przez starych wędkarzy, że okoń  to szkodnik bo wyjada ikrę i narybek innych gatunków, pamiętam  te nerwy  wędkarzy spławikowych i gruntowych, że to zmora bo połyka głęboko  robaka i nie dopuszcza innych ryb(czytaj większych). Dziś mam swoje  zdanie na ten temat, że największym szkodnikiem jest ten kto chce  interweniować w naturę i to w taki głupi sposób. Obawiam się że wielkie  stada pięknych garbusów które niegdyś pływały w naszych wodach nie  szybko się w nich odrodzą więc szczególnie my wędkarze powinniśmy zadbać  o okonia abyśmy mogli łowić dorodne okazy „po wsze dni”
---
http://rybazycia.blogspot.com

Artykuł pochodzi z serwisu http://artelis.pl/